Nasze działania

wtorek, 4 października 2011

Wczoraj i dziś - południowa część wschodniej pierzei.

Wschodnia pierzeja Rynku w 2 połowie lat 40-tych.  
Widok na południe w kierunku dzisiejszego 
zbiegu ulic Klasztornej i Staszica.

Południowa część wschodniej pierzei obecnie.

poniedziałek, 3 października 2011

Protestanci w Św. Marcinie - cz. I.

Kościół pw. Św. Marcina. Widok od zachodu.

Był w historii jaworskiego Św. Marcina czas, kiedy tą imponującą świątynią władali miejscowi protestanci. Jak i kiedy do tego doszło?  Protestantyzm w jego ewangelickiej odmianie dotarł do Jawora już w 1526 roku, kiedy rozpoczął tutaj swoją kaznodziejską działalność Samuel Frenzel.  Głoszone przez niego idee odbijały się szerokim echem w miejscowej społeczności. Wielkim wstrząsem dla Jaworzan był o zwłaszcza to, że odrzucił celibat żeniąc się z miejscową kobietą.  Wielu uważało to za świętokradztwa, a równie wielu za czyn w pełni uprawniony. W 1530 roku Frenzel wyjechał z Jawora.  Trzy lata później zmarł  proboszcz Johann Punnitz, na miejsce którego zgodnie z prawem patronatu jaworski magistrat wyznaczył profesora uniwersytetu lipskiego i Jaworzanina z urodzenia ks. Martina Titsche.  Jeśli szybko rosnąca gmina protestancka wiązała z nim jakieś nadzieje, to szybko okazało się, że nie może liczyć na jego przychylność. Nowy proboszcz nie pozwalał na ewangelickie nabożeństwa w Św. Marcinie i pozostał wierny tej zasadzie do końca życia, nie ulegając w tej kwestii żadnym naciskom.  Pozwolę sobie w tym miejscu na małą dygresję i porównanie tej sytuacji z rzeczywistością ówczesnej Rzeczypospolitej.  Jaworscy protestanci  nie mogli nawet marzyć o religijnej wolności jaką zapewniało państwo Jagiellonów.  Do śmierci proboszcza Titscha musieli wędrować na swoje nabożeństwa aż do Piotrowic.
Johann Titsche zmarł w grudniu 1562 roku. W tamtym czasie miasto było już zdominowane przez protestantów.  Jego następcą biskup wrocławski Kaspar  von Logau mianował ks. Georga Fabera. Uczynił to jednak bez konsultacji z magistratem łamiąc w ten sposób prawo patronatu.  Nowy proboszcz był konserwatystą, i jego konflikt z miejscowymi ewangelikami był nieuchronny. Już pierwsze kazanie zakończyło się skandalem, kiedy mieszczanie przerwali je „śpiewając luterskie pieśni”. Rada miejska wystosowała do biskupa wrocławskiego petycję, rekomendując,  zgodnie z prawem patronatu, na urząd proboszcza w Św. Marcinie ks. Johanna Kurzera. Biskup odrzucił jednak tą kandydaturę ze względu na złamanie celibatu.  Proboszcz Faber próbował pozyskać przychylność ewangelików pozwalając na śpiewanie w kościele ich pieśni. Zaniechał również odmawiania odrzuconej przez protestantów litanii do Wszystkich Świętych.  Nie wygasiło to jednak konfliktu, który narastał, aż konieczna stała się mediacja biskupa.  Kaspar von Logau przyjechał w tej sprawie do Jawora  7  lutego 1563 roku.  Na 13 lutego zapowiedziano jego spotkanie z mieszczanami w Św. Marcinie.  Jeśli liczył na jakieś porozumienie z Jaworzanami to  szansę jaką dawało to spotkanie rozegrał fatalnie . Kiedy ks. Faber w obecności biskupa rozpoczął kazanie krytykujące naukę Lutra zgromadzeni w kościele natychmiast przerwali je śpiewając swoje pieśni.  Kaspar von Logau próbował zapanować nad sytuacją grożąc mieszczanom zamknięciem kościoła.  Kiedy proboszcz Faber ponownie wszedł na ambonę ponownie przerwano mu śpiewaniem, a co gorsza obrzucono również zgniłymi owocami (najwyraźniej wcześniej przygotowanymi na taką okazję). Oburzony tymi ekscesami biskup spełnił swoją groźbę ogłaszając zamknięcie świątyni.  Jego decyzję prawnie usankcjonował cesarski starosta Melchior Zedlitz. Św. Marcin pozostał zamknięty do lipca 1564 roku.  Rada miejska próbowała w tym czasie porozumieć się z biskupem niezmiennie rekomendując ks. Kurzera, co spotykało się z równie konsekwentnymi odmowami. W końcu 6 lipca 1564 roku mieszczanie otworzyli kościół wprowadzając na urząd proboszcza swojego kandydata bez akceptacji biskupa. Było to już nie tylko złamanie prawa patronatu, ale otwarta rebelia.  Od tego dnia przez prawie 100 lat Św. Marcin funkcjonował jako świątynia protestancka.

sobota, 1 października 2011

Brama Legnicka

Brama Legnicka w połowie XVIII wieku. 
Rys. F. Neumann według panoramy F. Wernera.

Niestety, nie znamy średniowiecznego wyglądu Bramy Legnickiej.  Najprawdopodobniej jej wrota chronione były, tak jak w przypadku pozostałych bram, dwu- lub trójkondygnacyjną, prostokątną basztą. W latach 20. XVI wieku, po zbudowaniu drugiego pierścienia fortyfikacji, dodano niższe bramy zewnętrzne.  Każda z nich połączona była z bramą średniowieczną tzw. szyją. Był to odkryty korytarz, osłonięty z obu stron niskim murem wyposażonym w strzelnice. Do 1821 roku bramy miejskie Jawora zamykano na noc. Bramę Legnicką rozebrano w 1822 roku. Jej wygląd znamy dzięki panoramie Jawora autorstwa F.B. Wernera z połowy XVIII wieku. W 1934 roku F. Neumann wykonał na jej podstawie serię czterech wizerunków jaworskich bram.  Niestety,  ponieważ nie był w tych sprawach fachowcem, nie pokusił się o rzeczywistą rekonstrukcję,  poprzestając na literalnym odtworzeniu (w innym ujęciu) rysunku Wernera. Powtórzył w ten sposób wszystkie jego błędy i przekłamania.  Oba mury są o mniej więcej jedną trzecią za wysokie, a widoczny z lewej strony budynek klasztoru elżbietanek za mały.  Neumann skrócił również rzeczywistą przestrzeń między obiema bramami.  W obu bramach nieproporcjonalnie duże są również wrota. Widoczna na pierwszym planie „trzecia brama” została dobudowana do bramy zewnętrznej najprawdopodobniej na początku XVIII wieku. Z lewej strony widać furtkę dla pieszych.
Mimo technicznej niedoskonałości, licznych błędów i przekłamań, zarówno panorama Wernera jak i obrazy Neumanna są dla nas bardzo cennymi źródłami do historii jaworskich fortyfikacji. 


Tak obecnie wygląda miejsce, w którym stały obie bramy. Białą kreską zaznaczone położenie średniowiecznej bramy wewnętrznej. Jej położenie można ustalić prowadząc na wschód linię średniowiecznego muru widocznego na zapleczu Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego. W miejscu, w którym przecina jezdnię ul. Legnickiej, stała brama miejska.  Położenie bramy zewnętrznej ustalamy w podobny sposób, prowadząc tym razem linię od reliktu XVI-wiecznego muru na zapleczu Domu Seniora na zachód.  Punkt docelowy wychodzi ok. 8-10 metrów na północ od bramy wewnętrznej. 

Basteja Zamek Anioła

Basteja Zamek Anioła w 2 połowie XIX wieku. 
Widok od wschodu.

Teren Gimnazjum nr 2. Znajdująca się przy kościele Św. Marcina basteja, zwana potocznie zamkiem Anioła jest jednym z najcenniejszych, ale także najbardziej zniszczonych zabytków Jawora. Wzniesiono ją w latach 20-tych XVI wieku w ramach gruntownej modernizacji, która miała dostosować fortyfikacje miejskie do użycia całkowicie już dominującej w ówczesnej sztuce wojennej broni palnej. Przed średniowiecznymi murami obronnymi wzniesiono wtedy drugi, znacznie niższy mur wzmocniony małymi bastejami i rondelami. Między obiema liniami wybudowano trzy duże basteje, których głównym zadaniem było prowadzenie flankowego ostrzału międzymurza i osłona bram miejskich.

Obecny stan wschodniej ściany Zamku Anioła. 

Oprócz bastei przy Św. Marcinie drugi obiekt tego typu znajdował się przy dzisiejszym Placu Seniora (w całości zabudowany przetrwał do naszych czasów) a trzeci na styku obecnych posesji Muzeum Regionalnego i Sądu Rejonowego (zachowała się tylko część południowej ściany). Zamek Anioła od początku był obiektem dwukondygnacyjnych. Dolna część mieściła tzw. kaponierę (krytą działobitnię). Górna, odkryta kondygnacja przeznaczona była dla broni palnej mniejszych kalibrów.  Funkcję czysto militarną basteja pełniła tylko ponad pół wieku. W 1573 przebudowano ją i oddano do użytku jako siedzibę ewangelickiej szkoły elementarnej. Była to w dziejach Jawora pierwsza szkoła z nowoczesnym, zdecydowanie odchodzącym od wzorów średniowiecznych programem nauczania. Pierwszym rektorem szkoły przez prawie 33 lata był Hans Ditmann, postać tyleż zasłużona co zupełnie (acz niesłusznie) zapomniana. Kres istnieniu jaworskiej szkoły przyniosła wojna 30 – letnia. W 1627 roku austriaccy żołnierze wypędzili z miasta ewangelickich nauczycieli wraz z ostatnim rektorem Christophem Wagnerem. Basteja stała się teraz koszarami dla 50 cesarskich dragonów. Reaktywowana na początku XVIII wieku szkoła nie wróciła już do swojej starej siedziby. Opuszczona basteja stopniowo popadała w ruinę. W połowie XIX wieku zawaliła się część północno – zachodnia i zdawało się, że nadchodzi kres istnienia starej szkoły. Jednak pod koniec stulecia społecznym wysiłkiem jaworzan basteję gruntownie odbudowano. Na zachodniej ścianie umieszczono przeniesiony z Nowego Targu (obecny Plac Wolności) unikatowy zespół 6 średniowiecznych krzyży pokutnych.

Zamek Anioła  - widok z okna Gimnazjum nr 2. 

Odcinek XIII - wiecznego, kamiennego muru obronnego związany 
z Zamkiem Anioła. Zwracają uwagę doskonale zachowane blanki.  
Na drugim planie z prawej strony kościół Św. Marcina.